Salutogeneza. Tak nazywa się model opracowany przez Aaron Antonovsky w latach 70.
Model ten zakłada, że tzw. poczucie koherencji jest „kluczem do zdrowienia”.
Rozpatrując model salutogenezy, może się okazać, że jesteśmy bardzo blisko poczucia szczęścia i radości — o ile zastosujemy się do wskazanych w nim zmiennych.
Badania empiryczne wyraźnie wskazują, że poczucie koherencji wpływa pozytywnie na mechanizmy radzenia sobie ze stresem.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej, czym jest poczucie koherencji i co musimy zrobić, by nasze własne szczęście osiągnąć.
Co jest kluczem do zdrowienia?
Poczucie koherencji to nasz wewnętrzny czynnik – jakość, która sprawia, że radzimy sobie ze stresem i nie chorujemy lub bardzo szybko dochodzimy do zdrowia.
Ogólnie rzecz ujmując, jest to nastawienie, wyrażające trwałe przekonanie o przewidywalności i racjonalności świata oraz – co ważne własnego położenia życiowego.
W ujęciu RTT® oznacza to, że jeśli nasze myśli będą pozytywne i obrazy w naszej głowie będą pozytywne – to w codziennym życiu zaczynamy dostawać pozytywne rezultaty. Ale to nie wszystko. Jest to jakość, która oznacza „brak bagażu na plecach”. Budzisz się rano i widzisz wyraźnie: czego potrzebuje Twoje ciało, co musisz zrobić w ciągu dnia. I jesteś tego tak bardzo świadoma/y, że nie możesz tego zanegować, zostawić czy przejść obok tego obojętnie.
Jest to zatem również element braku prokrastynacji – realizacji tego, co jest dla Ciebie ważne, a więc też wysoki poziom zaspokojenia potrzeb ciała i umysłu.
Jak to działa?
Antonovsky wskazuje, że:
1. Poczucie koherencji to poczucie pewności, że bodźce, które napływają do Ciebie są ustrukturyzowane, przewidywalne i wytłumaczalne.
Pamiętajmy, że wszystko co trafia od naszego umysł w pierwszej kolejności trafia do magazynu pamięci sensorycznej.
Część z bodźców zostaje tam na kilka sekund, by następnie przejść do pamięci operacyjnej (tzw. roboczej), w której zapada decyzja: zapomnieć, czy zapisać na dłużej.
Gdybyśmy zajrzeli w głąb naszego mózgu, to zobaczylibyśmy skomplikowany mechanizm, w którego centralnym miejscu ciało migdałowate mówi: „tak, ten bodziec już znam – on wywoła niepewność”. I wtedy przekazuje go dalej – do hipokampa i kolejnych struktur – tak, by został z nami na dłużej.
Dobra wiadomość jest taka, że to od nas zależy co z tym zrobimy.
I tu przechodzimy dalej.
2. Poczucie koherencji to poczucie pewności, że człowiek na dostęp do środków, które pozwolą mu sprostać wymaganiom stawianym przez bodźce.
Mamy bodziec, który trafił do pamięci długoterminowej. Bodźce, które zostały zapisane w pamięci długoterminowej i wywołały określoną reakcję emocjonalną, mogą pozostawać w stanie „drzemki” wpływając na nasze późniejsze zachowanie.
Naszą reakcją emocjonalną jest odczuwanie niepokoju. Przyjmijmy, że jest to informacja z zewnątrz. Ale pamiętajmy, że źródła reaktywności mogą mieć zarówno charakter zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Czyli źródłem drzemiącego niepokoju mogłaby też być mechaniczna reakcja wewnątrz ciała.
Gdyby to dotyczyło dziecka, to jego ekspresja emocji np. płacz byłby mechanizmem regulacyjnym. My dorośli mamy tendencję do tłumienia. Jeśli jesteśmy na pewnym etapie samoświadomości to zauważymy, że czujemy się źle i obdarzymy siebie opieką i czułością. Jeśli nie, i zignorujemy bodziec, ta energii zostaje.
Dlatego tak ważne jest, aby zauważać nasze potrzeby — ciała i umysłu.
I dawać sobie przestrzeń oraz zrozumienie tego, co naprawdę jest dla nas dobre. Bo bodziec, który trafił do naszego ciała chce być zawsze zauważony.
3. Poczucie koherencji to poczucie pewności, że wymagania są wyzwaniem wartym wysiłku i zaangażowania.
Bo zobaczenie jak działa bodziec jest wielki wyzwaniem. Potrzebne jest dotarcie do spójności i integracji z własnym ciałem. W trudniejszych przypadkach potrzebne jest wsparcie terapeuty, by w ogóle zacząć rozważać:
– że mamy potrzeby,
– że w naszym ciele są emocje i uczucia,
– i co one tak naprawdę oznaczają
Ciekawym odniesieniem może być też to, jak nasze ciało reaguje na wysiłek. Czy jest „leniwe”? Czy raczej ma tendencję do podejmowania wyzwań i działania? Czy nasz umysł mówi: „tak zrobię to!”, czy raczej „nie dam rady”, „to nie dla mnie”, „poddaje się”. Chodzi tu o pewien automat, który działa w umyśle – ale przekłada się bezpośrednio na ciało: jak się ruszamy, czy podejmujemy działanie, czy zatrzymujemy się i wycofujemy.
Rozbierając poczucie koherencji na czynniki pierwsze, może się wydawać, że to ogromne wyzwanie, by osiągnąć ten stan.
Pamiętajmy jednak, że w pewnym sensie jest to już mechanizm, który działa w nas automatycznie. Jego celem jest nasze przetrwanie. Nie zawsze działa tak, jakbyśmy chcieli — ale działa. I to jest bardzo ważne.
Dalsza część o koherencji już wkrótce!
Na podstawie: Psychologia zdrowia, red. I. Heszen, H. Sęk
